Zamiast wyrzucić postanowiłam dać im nowe szaty:))))
Tak z przyniszczonego pudełeczka i znalezionej w moich zasobach malutkiej frywolitki oraz przy użyciu sznurka lnianego, powstał pojemnik na nici. Wierzch jest wypełniony ocieplaczem, aby można było go używać do przechowywania szpilek.
Czyli mogę powiedzieć, że pudełko dostało nowe " życie":)))
Przy okazji poszukiwań, znalazłam jeszcze jedną maleńką serweteczkę, która bardzo mi pasowała na skrzydełka anielskie, oraz kółko drewniane.
Dalej już użyłam wyobraźni, sznurka lnianego i drewnianych koralików.
Drewniane uszy z odzysku, sprowokowały mnie do zrobienia następnego koszyczka:)
Jego spód jest usztywniony.
Żadnego smakołyka w nim nie ma ? To może chociaż sznurek by pogryźć?
Za modelką już mi tęskno. Jest w dalekiej podróży po Włoszech.
Ale tęsknotę minimalizujemi nasza najmłodsza "amazonka":)) Konik ma dość groźnie brzmiące imię Piorun. Ale cechuje go na szczęście, dość spokojne usposobienie:)
Pierwsza tęcza w tym roku, którą mi się udało sfotografować:)
A że tęcza, kojarzy mi się jakoś z Aniołami to z końcówki sznurka powstało to anielskie maleństwo:)
Posyłam Pozdrowienia oraz Podziękowania Serdeczne dla Wszystkich, zaglądających do mojego kącika Gości:))))